Zdanie, które słyszę na wizytach najczęściej: "wypadł mi dysk". Zwykle pada w pierwszej minucie, zanim jeszcze zdążę o cokolwiek zapytać. I zwykle nie jest prawdą - przynajmniej nie w tym sensie, w jakim ludzie to rozumieją.
Dysk nie jest klockiem, który wysuwa się spomiędzy kręgów i tam zostaje. To struktura mocno wpasowana między trzony, zrośnięta z nimi, z twardym pierścieniem na zewnątrz i galaretowatym jądrem w środku. Może się uwypuklić, może pęknąć jego pierścień, jego zawartość może uciskać korzeń nerwowy. Ale "wypaść" nie może.
To nie jest czepianie się słów. Sposób, w jaki nazywasz swój problem, decyduje o tym, jak się ruszasz przez kolejne miesiące. Ktoś, kto myśli, że ma w plecach coś wysuniętego, boi się schylić po skarpetki. A strach przed ruchem robi z bólem pleców gorsze rzeczy niż sam ruch.
Najpierw to przeczytaj
Kiedy nie testujesz nic, tylko szukasz lekarza
Poniższe objawy wymagają pilnej konsultacji lekarskiej, nie fizjoterapii i nie testów w domu:
- Postępujące osłabienie siły w nodze - noga "ucieka", opada stopa, trudno wejść na palce lub na piętę
- Zaburzenia czucia w okolicy krocza i wewnętrznej strony ud
- Problem z oddaniem moczu lub utrata kontroli nad zwieraczami
- Ból po upadku, wypadku albo silnym urazie
- Gorączka, dreszcze, nocne poty razem z bólem pleców
- Niewyjaśniona utrata masy ciała, historia choroby nowotworowej
- Silny ból nocny, który nie zmienia się bez względu na pozycję
Rezonans nie odpowiada na pytanie, które zadajesz
Badania obrazowe pokazują budowę, nie ból. Kiedy w badaniach naukowych robi się rezonans osobom, które nie mają żadnych dolegliwości, u sporej części z nich i tak widać wypukliny, zmiany zwyrodnieniowe czy odwodnienie krążków. Odsetek rośnie z wiekiem - u osób po pięćdziesiątce takie znaleziska są raczej normą niż wyjątkiem.
Wniosek praktyczny jest prosty: sam opis z rezonansu nie mówi, skąd bierze się Twój ból. Może opisywać coś, co masz od dziesięciu lat i co nigdy nie bolało. Dlatego wytyczne postępowania w bólu pleców zgodnie odradzają rutynowe obrazowanie przy pierwszym epizodzie, jeśli nie ma objawów alarmowych z ramki wyżej.
Nie leczę opisu z rezonansu. Leczę człowieka, który nie może się schylić.
Co w takim razie ma sens? Sprawdzenie, jak Twoje plecy reagują na konkretne ruchy i obciążenia. To możesz zrobić sam, w domu, w dziesięć minut.
Test 1: kierunek, który przynosi ulgę
Większość bólów lędźwiowych ma swój kierunek preferencji - ruch, po którym objawy się zmniejszają, i przeciwny, po którym rosną. Znalezienie go to często połowa roboty.
Jak to zrobić
- Oceń ból w skali 0-10 i zapamiętaj tę liczbę.
- Połóż się na brzuchu, oprzyj na przedramionach, biodra zostaw na podłodze. Zostań tak dwie minuty, oddychaj spokojnie. Oceń ból ponownie.
- Wróć do leżenia, odczekaj minutę. Teraz połóż się na plecach i przyciągnij oba kolana do klatki. Trzymaj dwie minuty. Oceń ból.
- Porównaj wyniki. Który kierunek dał niższą liczbę?
Jak czytać wynik: jeden z kierunków zwykle wygrywa wyraźnie. To Twoja pozycja ratunkowa na najbliższe dni - wracaj do niej co godzinę na dwie minuty. Jeśli oba warianty nasilają ból, nie forsuj, przejdź do testu trzeciego.
Test 2: dokąd wędruje ból
Kierunek wędrówki objawów mówi więcej niż ich natężenie. Jeśli po jakimś ruchu ból cofa się z nogi w stronę pośladka i pleców - nawet gdy w plecach chwilowo boli mocniej - idziesz w dobrą stronę. To zjawisko nazywa się centralizacją i jest jednym z lepszych sygnałów prognostycznych, jakie mamy.
Odwrotnie: jeśli ból ucieka z pleców coraz niżej, do łydki i stopy, to sygnał, żeby ten ruch odstawić.
- Ból cofa się ku środkowi - dobry znak, kontynuuj ten kierunek
- Ból schodzi niżej w nogę - zły znak, przerwij i spróbuj przeciwnego kierunku
- Nic się nie zmienia - problem raczej nie jest wrażliwy na kierunek, postaw na dawkowanie obciążenia
Zapisuj to. Serio, kartka albo notatka w telefonie: data, godzina, co robiłeś, gdzie był ból przed i po. Po trzech dniach zobaczysz wzorzec, którego nie zauważysz z pamięci.
Test 3: ile ruchu znosisz
Trzeci test nie dotyczy kierunku, tylko dawki. Bo najczęstszy błąd przy bólu pleców to nie zły ruch, tylko za dużo naraz po okresie leżenia.
Jak to zrobić
- Idź na spacer w spokojnym tempie. Notuj, po ilu minutach ból zaczyna narastać.
- Zatrzymaj się w tym momencie - nie idź "jeszcze pięć minut, bo dam radę".
- Powtórz to jutro i pojutrze o podobnej porze.
Jak czytać wynik: ten czas to Twoja aktualna tolerancja. Przez najbliższy tydzień chodź po 70-80 procent tej wartości, kilka razy dziennie, zamiast raz do granicy. Jeśli po trzech dniach czas rośnie, jesteś na dobrej drodze. Jeśli spada mimo mniejszych dawek, czas na wizytę.
Co zrobić w najbliższym tygodniu
Bez względu na wynik testów, cztery rzeczy działają u prawie każdego:
- Ruszaj się częściej, ale krócej. Pięć spacerów po dziesięć minut bije jeden czterdziestopięciominutowy.
- Zmieniaj pozycję co pół godziny. Nie ma jednej dobrej postawy. Najgorsza jest ta, w której tkwisz najdłużej.
- Nie kładź się na cały dzień. Leżenie dłużej niż dwa dni pogarsza rokowanie, a nie poprawia.
- Śpij, ile trzeba. Niedospane plecy bolą bardziej. To nie metafora, tak działa próg bólowy.
W skrócie
- Dysk nie wypada - może się uwypuklić, uciskać korzeń, boleć. To nie to samo.
- Rezonans bez objawów alarmowych rzadko zmienia postępowanie, a często zmienia sposób, w jaki się ruszasz. Na gorsze.
- Sprawdź kierunek ulgi, kierunek wędrówki bólu i swoją tolerancję marszu. Zapisuj wyniki.
- Objawy z żółtej ramki to wyjątek - tam idziesz do lekarza od razu.
Kiedy przyjść do gabinetu
Jeśli po dwóch tygodniach sensownego postępowania nic się nie rusza z miejsca, albo jeśli testy dają sprzeczne wyniki i sam nie wiesz, co z tym zrobić - to jest właśnie moment na badanie. Nie po to, żeby dostać nazwę, tylko żeby ustalić, którego ruchu Twoje ciało nie potrafi wykonać i kto za nie tę robotę odwala.
Na pierwszej wizycie głównie patrzę, jak się ruszasz. Wychodzisz z niej z konkretnym planem na dwa tygodnie i z wiedzą, po czym poznasz, że działa.
Chcesz sprawdzić, co dzieje się konkretnie u Ciebie?
Wizyta trwa 60 minut i zaczyna się od badania, nie od domysłów. Kielce, studio Dream Team.
Daniel Pietrzyk
Fizjoterapeuta i trener personalny z Kielc. Terapię i treningi prowadzi w gabinecie FizjoMove i w studio Dream Team. Nie dzieli ciała na "gabinet" i "siłownię".
Więcej o mnie
